Kiedy się budzę jest juz południe. Leże w ciepłej czystej pościeli, to nie jest moje łóżko. Peeta najwidoczniej musiał mnie tu przynieść, bo nie pamiętam nic oprócz naszej rozmowy i tego co zdarzyło się wcześniej. Kiedy wstaję zauważam, że nadal jestem w luźnych spodniach i wyciągniętym swetrze. Schodzę szybko na dół, ale w połowie drogi słyszę, że Peeta z kimś rozmawia. To Haymitch. Nie jestem w stanie zrozumieć o czym mówią więc postanawiam im przeszkodzić. Haymitch udaje zdziwienie, choć doskonale wiedział, że tu jestem. Obydwoje od przyjazdu do Dwunastki bardzo się zaprzyjaźnili. Zresztą nie dziwi mnie to Peeta był zawsze bardziej lubiany.
-O czym rozmawiacie?-pytam z uśmiechem.
-O niczym ważnym-Peeta odpowiada rozbawionym tonem, całuję mnie przelotnie w policzek i znika za drzwiami kuchni.
-Co tak patrzysz?-parskam. A on tylko się śmieję
-Nie spieprz tego-mówi już całkiem poważnie.
-Nie zamierzam-wcinam mu się w pół zdania. Nigdy nie uważał mnie za osobę odpowiedzialną, co zawsze mnie irytowało. Jego następne słowa już kiedyś słyszałam z jego ust.
-Wiesz skarbie, gdybyś nawet żyła 100 lat to i tak nie będziesz jego warta.-wiem, że ma racje i w tej kwestii nie zamierzam się z nim kłócić.
-Nie musisz mi przypominać-rzucam mu wrogie spojrzenie i wychodzę z salonu.
W kuchni czekają na mnie moje ulubione bułki z serem i kubek gorącej herbaty.
-O czym rozmawialiście?-pyta z ciekawością.
-O niczym ważnym-odpowiadam tak samo jak on. Dopiero teraz widzę jego jego podkrążone oczy. Wcale nie spał.
-Obiecasz, że nigdy mnie nie okłamiesz i zawsze będziemy rozmawiać tak szczerzę jak wczoraj?-staram się być stanowcza, ale w jego obecności mi to nie wychodzi. Peeta podchodzi do mnie, ujmuję moją twarz w dłonie i delikatnie gładzi moje policzki. Chłonę jego ciepło. Już zapomniałam jak delikatne są ego dłonie.
-Nigdy tego nie zrobię, przysięgam ci-szepcze mi do ucha.
Przysuwam się do niego czuje jego zapach, zapach chleba. Jego usta lekko muskają moje.
-Zjedz śniadanie-uśmiecha się do mnie ciepło.
Jestem z niego wściekła, że przerwał to na co tak długo czekałam. Przeżuwam powolnie bułkę, kiedy przypomina mi się, że miałam go o coś jeszcze zapytać.
-Dlaczego nie spałeś?-w moim głosie słychać było zatroskanie. Wcale nie chciałam, żeby to pytanie tak zabrzmiało, ale przecież już nie muszę oszukiwać nikogo nawet samej siebie. Kocham go i to z nim chce być, chce być szczęśliwa czując jego ciepło.
-Nie mogłem zasnąć, ale to nie czas i miejsce na takie rozmowy.-kiwam głową, ale on doskonale wie, że nie odpuszczę.
Po śniadaniu idę do siebie, wykąpałam się i przebrałam. Przeglądam się w lustrze, dopiero teraz zauważam, że przez prawie cały dzień na mojej twarzy gości uśmiech. Zadzwonię do mamy-myślę. Lubie z nią rozmawiać, nasze relacje trochę się odbudowały, mimo że dzielą nas setki kilometrów. Jej głos mnie uspokaja. Opowiadała o jakimś pacjencie, a ja jak zwykle nic nie zrozumiałam. Ledwo powstrzymałam się przed powiedzeniem jej o Peecie, chce z nią o tym porozmawiać, ale nie przez telefon.
Wczesnym wieczorem wychodzę do Peety dzisiaj też chce spędzić noc w jego ramionach, bez koszmarów. Kiedy jestem już przed drzwiami nawet nie pukam, tylko wchodzę. W kuchni i salonie jest pusto, ale wszystko wyglądało tak jakby przeszło tu tornado. Porozbijane talerze i sztućce leżały na podłodze, a wszystkie szafki i szuflady były pootwierane. Co tu się sało?
Czekam na kolejny rozdział =)
OdpowiedzUsuńZapraszam na mojego bloga (można coś znaleźć o Igrzyskach =D) ----> martiiijejcuda.blogspot.com
*musimy wymyślić jakieś słowo, które wyraża mój zachwyt*
OdpowiedzUsuńPoważnie xd Czytam to i moja reakcja na zakończenie: Ooooooo <3
Rozdział świetny, bardzo mi się podoba :*
Weny w pisaniu następnych życzę <3
A, i jeśli chcesz to na http://cena-ostatniego-piasku.blogspot.com/ nowy rozdział xd