czwartek, 24 lipca 2014

Rozdział 1

Chłodny powiew wiatru otula moje plecy, kiedy uświadamiam sobie, że ktoś mnie obserwuje. To Peeta. Siada cicho obok mnie, całuje mnie w czoło i podaje mi kubek gorącego mleka z miodem. Przez jakiś czas siedzimy zapatrzeni w siebie, w pewnym momencie Peeta odwraca wzrok. Nie chciałam tego, pewnie teraz zaczną się pytania. Jestem lekko poirytowana, ale to uczucie szybko znika, kiedy widzę jak Peeta siedzi wpatrzony w zachód słońca, muszę przyznać, że dzisiaj jest wyjątkowo piękny. Teraz ja przyglądam się mu uważnie, próbuję rozgryźć jego myśli. Może właśnie teraz walczy z koszmarami? A może myśli o czymś przyjemnym, albo o rodzinie przecież oni też zginęli. Chwytam go za rękę, nie reaguję. Postanawiam zostawić go samego. Gramolę się ze schodów i otrzepuję spodnie z kurzu. Nagle słyszę cichy głos za moimi plecami:
-Katniss, zostaniesz ze mną?-pyta, a ja wyczuwam zakłopotanie w jego głosie.
Odwracam głowę, ale on nadal patrzy przed siebie, jakby czegoś tam szukał.
-Zawsze-odpowiadam siadając obok niego ponownie.
Peeta w końcu budzi się z głębokiego zamyślenia. Spogląda na mnie, w jego błękitnych oczach dostrzegam dziwny spokój.
-Przepraszam. Tak bardzo tęskniłem, za zachodem słońca.-wypowiada cicho, ze skruchą jakby miał to sobie za złe.
Widzę, że chce o coś zapytać więc przykładam my palec do ust i daje mu tym do zrozumienia, że nie mam ochoty na rozmowę. Kładę głowę na jego ramionach, a on otula mnie swoim ciepłem. Teraz czuję się bezpieczna. Właśnie tego mi brakowało. Czuję, że nie jestem jeszcze gotowa na rozmowę o tym wszystkim, chociaż minął już ponad rok. Rany się zagoiły? Nie. Czas nie leczy ran, on tylko pozwala je nam ukryć pod płaszczem codzienności i rutyny, dopiero gdy jesteśmy sami odkrywa je i noc w noc karze przeżywać jeszcze raz. Mimo to chcę go zapytać, co działo się w jego głowie przez rok, rok w którym tyle się zmieniło.
-Peeta?-wypowiadam niepewnie.
-Tak?-odpowiada słodkim głosem i patrzy na mnie zatroskany.
-Jak to było u ciebie?-ciągnę nadal z niepewnością
-Naprawdę chcesz wiedzieć?-widzę zdziwienię, w odpowiedzi kiwam głową.
Czuję się tak jak wtedy w pociągu, to jeden z tych momentów kiedy możemy rozmawiać bez żadnej presji. Po raz pierwszy od zakończenia wojny, nabrałam nadziei na to, że możemy odbudowac nasze relacje. Wieźć spokojne życie i nawzajem chronić siebie, tak jak kiedyś tylko że teraz przed koszmarami. Więc kiedy pyta:
-Kochasz mnie prawda czy fałsz?
Odpowiadam :
-Prawda.

2 komentarze:

  1. Oooo słodkie, słodkie, słodkie :3 Przeczytałam i wiedzę, że nie jesteś jedną z blogerek, które nie umieją pisać ( większość umie, a jak wchodzę na jakiegoś i nie podoba mi się styl pisania to wychodzę, a nie hejtuję, bo moje wypociny też nie dorównują książkowym jak ich). Ale dość o tym; okay ocenię Twój rozdział: nie widzę jakiś poważnych błędów, jedyne co Ci wytknę to:
    -parę powtórzeń z różną formą czasownika "siedzieć"
    -przed "ponieważ" stawiamy przecinek
    - przed "za zachodem słońca" nie ma przecinka
    Ale co ja się czepiam, jest genialnie <3 Czekam z niecierpliwością na następne rozdziały :*
    Coś jeszcze? chyba nie...
    Czekaj, jest coś jeszcze: zapraszam do mnie na http://cena-ostatniego-piasku.blogspot.com/ ^^
    Weny życzę xd

    OdpowiedzUsuń